Pies bierze przeszkody dobrze i chętnie, o ile tylko pan nie obrzydzi mu tej zabawy przykrym przymusem lub męczeniem go nadmierną ilością ćwiczeń.
Chcąc psa nauczyć skakać na sygnał, np. „hop!", bierzemy go na wolną linkę i przechodzimy z nim wspólnie przez deskę ustawioną pionowo albo kładziemy taką deskę w poprzek w drzwiach dwu pokoi: zostawiamy psa po jednej stronie w pozycji siedzącej, a sami przechodzimy na drugą stronę i wołamy „chodź tu!" dodając przed skokiem „hop!". Po każdym skoku chwalimy i nagradzamy psa, a w miarę jego postępów i sił podnosimy przeszkodę z dnia na dzień. Mimo że pies powinien być do skoku pobudzony tylko bodźcami przyjemnymi, nie należy zezwalać na wyłamywanie się przed przeszkodą lub obchodzenie przeszkody. W tym wypadku powtarzamy ćwiczenie prowadząc psa na lince i stanowczo, jednak bez użycia brutalnego gwałtu, zachęcamy go do skoczenia. Z chwilą gdy pies skok wykona, chwalimy go radośnie i nagradzamy, choćby poprzednio jego upór mocno nas gniewał. Na ten raz przerywamy ćwiczenie i powracamy do niego dopiero na drugi dzień lub w dniach następnych.
Podobnie można psa uczyć skoku przez laskę lub nogę pana. Sztuczka ta nie ma praktycznego celu i żadnego sensu, warto natomiast nauczyć psa wskakiwania na wskazane podwyższenie, jak stołek, krzesło albo skrzynia, co nieraz się w praktyce przyda, gdyż oszczędzi nam konieczności dźwigania psa do wagonu lub innych środków lokomocji.
Pies bierze wszystkie naturalne przeszkody raczej z przełażeniem, tj. opierając się lub odbijając od nich. Dlatego też może pokonywać przeszkody niewspółmierne od niego wyższe, o ile tylko dają one dostateczny punkt zaczepu. Od psów służbowych żąda się poza tym jeszcze skoku przez przeszkodę z aportem.