Na temat większej wartości psa czy suki zdania są wśród autorów i amatorów wybitnie podzielone. Obserwując jednak obiektywnie to zagadnienie nie można ani jednym, ani drugim przyznać absolutnej racji, gdyż tak psy jak i suki mają swe indywidualne cechy, które zależnie od celu, jakiemu mają służyć, mogą okazać się zaletą lub wadą.
Jeśli chodzi o wierność i przydatność do tresury, to tak psy jak i suki tej samej rasy i klasy mają równe dyspozycje i cechy charakteru. Z tego więc punktu oceny nie można problemu przesądzić na korzyść żadnej płci.
Jeżeli posiadacz psa nie ma zamiaru oddać się hodowli, lecz chce wyłącznie zadowolić się posiadaniem psa, czy psów, dla przyjemności, obrony, czy też polowania, może trzymać równie dobrze psy jak i suki. Posiadając jednak kilka psów, nie przeznaczonych do hodowli, powinien zdecydować się na to, by trzymać wyłącznie same psy lub same suki, gdyż upilnowanie, aby nie doszło do niepożądanego pokrycia jest w jednym mieszkaniu bardzo utrudnione. Nie da się zaprzeczyć, że mniej kłopotliwy jest pies, gdyż ewentualne jego wycieczki w okresie rui nie spowodują w domu niepożądanego przyrostu.
Za to jednak pies wymaga staranniejszego wychowania i dokładniejszego nadzoru, by nie odbywał samodzielnych eskapad w pogoni za sukami. Na takie wycieczki nie powinien właściciel pod żadnym warunkiem pozwalać, gdyż w ten sposób niechybnie wyrobi się z psa włóczęga, a łatwo może zdarzyć się wypadek, w którym zwierzę nieraz bardzo cenne, a w każdym razie lubiane przez właściciela, narażone jest na kalectwo, śmierć lub kradzież.
Suki w ogóle mniej mają tendencji do włóczenia się. Skłonność ta przejawia się tylko w okresie cieczki, lecz wtedy same objawy ostrzegają nas o istniejącym niebezpieczeństwie. Należy wówczas z niezmierną troskliwością pilnować suki, by nie nastąpiło skrzyżowanie z niepożądanym partnerem. Nie tylko trzeba uważać,, by suka nie uciekła z domu, względnie z obejścia, lecz by do niej nie dostał się jakiś pomysłowy wielbiciel. Psy na nieprawdopodobne odległości wyczuwają grzejącą się sukę i wykazują niewiarygodny spryt w przekradaniu się do swej wybranki, podkopują się lub przeskakują przez nieprzezwyciężone na pozór przeszkody.
W tym krytycznym okresie konieczna więc jest uwaga. Za to po okresie cieczki, która powtarza się normalnie 2 razy do roku i trwa do trzech tygodni, właściciel suki ma znacznie mniej obaw, że pupilka jego będzie miała pokusy samodzielnej włóczęgi aniżeli właściciel psa. Pies ma pokusy tego rodzaju znacznie częściej, bowiem nęcą go wszystkie suki (w okresie cieczki), które znajdują się w zasięgu jego nie tyle widnoco węchokręgu.
Wspomnieć jeszcze należy, że niepokrywanie puk nawet przez szereg lat nie wpływa ujemnie na ich zdrowie, o ile tylko pozostałe warunki ich bytu, tj. odpowiednie wyżywienie i dostateczny ruch, są im zapewnione. Podobnie rzecz się ma i z psami.
W związku z tym, pragnę zwrócić się do wszystkich właścicieli psów, by bezwzględnie zaniechali hodowli, jeśli nie mają warunków zapewniających szczeniętom odpowiedni rozwój, jeśli nie mają pewności, że szczenięta znajdą naprawdę zamiłowanych nabywców i wreszcie, jeśli materiał hodowlany, którym dysponują, nie jest doborowy i rasowy.
Żaden prawdziwy miłośnik psa nie będzie narażał swej suki na cierpienia i ryzyko związane z każdym porodem, po to, by szczenięta potopić, czy rozdawać znajomym, którzy nie wiedząc co właściwie począć z ofiarowanym im prezentem, traktują go jako zabawkę dla dzieci. Zabawka ta przy nieumiejętnym chowaniu sprawia obdarowanym więcej kłopotu niż radości. Wcześniej czy później darowują ją z kolei znów komuś, dopóki pies, cierpiący niewątpliwie wśród tych ciągłych zmian otoczenia, nie skończy swego smutnego żywota w rękach rakarza jako bezdomny włóczęga.
Jeśli natomiast właścicielowi warunki pozwalają nie tylko na trzymanie psa, lecz także na zajęcie się na serio amatorską hodowlą, to niech pamięta, że prawdziwe zadowolenie z działalności hodowlanej będzie miał wtedy, gdy zapoczątkuje hodowlę najlepszym materiałem rasowym.
Jednorazowy większy wydatek opłaca się sowicie, nie tylko jako świadomość posiadania suki naprawdę pierwszej klasy, ale także dlatego, że przychówek od psów rasowych z rodowodem znajdzie chętnych nabywców i dobrą cenę, podczas gdy szczenięta niewyraźnego pochodzenia, zresztą nawet ładne i miłe, przedstawiają handlowo mniejszą wartość aniżeli koszt ich wychowu. Wydatek na nabycie rasowego psa zamortyzuje się zawsze, należy tylko pamiętać, że pies jest normalnie inwestycją na 10 lat i z tej perspektywy cena pozornie wysoka wyda isię zupełnie znośna. I tu pamiętać należy, o starej maksymie, że „drogi zakup jest zawsze najtańszy" oraz o tym, że prawdziwy amator hodowca, dbający o poziom hodowli krajowej i opinię swego kojca, nigdy nie produkuje masowo taniego i marnego przychówka, lecz raczej zmniejszając ilość, kładzie nacisk na jakość. Dlatego też w dobrych hodowlach przychówek jest z góry zamawiany i prawie nigdy nie zdarzy się nadmiar, na który nie byłoby zbytu. Solidny hodowca decyduje się raczej uśmiercić gorszy miot, niż wypuścić go w świat pod firmą swego kojca, jako tak zwaną okazję. Może oddać przyjaciołom produkty swej hodowli za darmo, lecz nie będzie ich sprzedawał obcym ludziom za bezcen.
Przy tej sposobności wspomnieć należy o pewnym uparcie pokutującym przesądzie, jakoby pokrycie suki przez psa innej rasy mogło popsuć „rasę" suki. Oczywiście potomstwo takiego przypadkowego mezaliansu będzie z punktu widzenia hodowlanego zupełnie bezwartościowe i nierasowe, nawet choćby obydwoje rodzice byli psami rasowymi najwyższej klasy, ale z dwu różnych ras. Natomiast następny miot tej samej suki, o ile tylko była pokryta psem tej samej rasy co ona, będzie bez zarzutu, bowiem plemniki poprzedniego ojca miały tylko wpływ na te szczenięta, które on spłodził, a nie mogły mieć wpływu na następny miot, dziedziczący tylko cechy swych rodziców i dalszych wstępnych przodków.
Wpływ kilku samców dopuszczonych do krycia jednej suki łączy się z zagadnieniem „polyspermii" opracowywanym ostatnio naukowo na stacjach hodowlanych doświadczalnych także i w Polsce. Doświadczenia takie jednak mogą być przeprowadzane z pożytkiem dla nauki tylko przez odpowiednie zakłady naukowe a wszelkie zabawy w eksperymentowanie w rękach amatora hodowcy są szkodliwe dla jego hodowli i w żadnym wypadku nie powinny być praktykowane.
Nawiązując do problemów wyższości walorów psa lub suki podkreślić muszę, że w żadnym wypadku nie należy stosować kastracji psów ani tym mniej suk, bowiem zabieg ten, sam przez się zresztą poważny, powoduje w organizmie zaburzenia, których wynikiem jest tycie kastratów, zupełna utrata temperamentu, osowiałość, ślamazarność i zanik inteligencji.
Teraz więc, gdy stoi przed amatorem problem nabycia psa i czytelnik zdecydował sam, czy pies względnie suka odpowiadać będzie bardziej wymaganiom, pozostaje drugi problem: