Czujność jest cechą u większości psów wrodzoną. Przejawia się ona w ten sposób, że pies' reaguje szczekaniem albo warczeniem na zbliżenie się obcych ludzi, zwierząt lub nieznanych mu zjawisk. Jest to pozostałością z czasów, kiedy pies żył w sforze i alarmował swych współtowarzyszy. Cechę tę wykorzystał człowiek i przez dobór osobników czujnych utrwalił ją, a wśród niektórych nawet ras udoskonalił. Dlatego też na ogół nie trzeba psa uczyć czujności, a rola wychowawcy ograniczy się nieraz tylko do tego, by tłumić zbytni zapał do alarmów.
Uspokajając psa uważać jednak należy, by karami nie obrzydzić mu zanadto szczekania, przez co stałby się zahukanym i obojętnym na otoczenie meblem domowym. Pies w miarę dojrzewania sam pozna z czasem wszystkich domowników i zdarzenia normalne, których ogłaszać nie trzeba. W każdym razie lepiej, by zgłosił wiele zjawisk i wizyt niewinnych, niż by z obawy przed karą przemilczał odwiedziny złodzieja.
Słuszna jest obserwacja wyrażona w przysłowiu: „pies co dużo fzczeka nie gryzie" — bowiem normalnie pies szczekaniem zdradza strach i chce z jednej strony przywołać pomoc sfory, a z drugiej onieśmielić przeciwnika, którego sam się boi. Dlatego można podejść śmiało do psa zajadle szczekającego, gdyż ten, widząc że jego jazgot nie robi wrażenia na wrogu ani nie sprowadza pomocy, ostatecznie ucieknie, a ściślej mówiąc instynkt samozachowawczy narzuci mu ucieczkę. Jeśli natomiast widzi się psa w zdecydowanej postawie bojowej, nie szczekającego, lecz zaledwie warczącego, to raczej nie należy ryzykować z nim zatargu, bo w psie takim przeważa instynkt bojowy, a doświadczenie każe mu ufać we własne siły i nie szukać ocalenia w ucieczce czy wzywaniu pomocy.
Najlepiej psa uczy się czujności, nawet jeśli jej nie ma wrodzonej, w towarzystwie drugiego, czujnego psa. Dwa psy (albo więcej) oddziaływają na siebie pobudzająco i ośmielające Można też psa nauczyć czujności przy użyciu pewnego podstępu. W tym celu przewodnik zamawia na określoną godzinę pomocnika i w chwili gdy usłyszy „złodzieja" skradającego się przez podwórze czy pod drzwi mieszkania zwraca psu uwagę na podejrzane dźwięki i każe mu „dać głos". Jeżeli pies czyni to bez entuzjazmu, trzeba go zachęcać, a pomocnik przez stukanie czy tupanie wpływa na psa drażniąco. W miarę im pies energiczniej szczeka chwalimy go i udajemy się z nim na miejsce, skąd dochodzi hałas. Jeżeli pies dobrze szczeka, „złodziej" się oddala. Gdy oszczekiwanie słabnie, „złodziej" powraca — cofając się jednak na każde ponowne szczekanie.
Pierwszych ćwiczeń nie należy przeciągać, by nie nużyć nimi psa. Przebieg ich jednakże powinien być tak zainscenizowany, by pies uwierzył, że to właśnie jego szczekanie oddala rzekome niebezpieczeństwo. Pomocnikiem musi być człowiek nieznany psu i za każdym razem inny — inaczej pies mógłby nabrać mylnego przekonania, iż tylko ta jedna właśnie osoba jest wrogiem i boi się go. W ten sposób można każdego psa, nawet najmniejszego, nauczyć czujności i uczynić zeń pożytecznego stróża.
Zdarza się, że psy z natury bojaźliwe będą czujne tylko w towarzystwie przewodnika, a pozostawione same w mieszkaniu, z chwilą nadejścia obcego będą wolały po cichu zaszyć się w kąt, by nie zwracać na siebie uwagi „wroga". Jest to niewątpliwie dowodem inteligentnego myślenia, lecz zachwytu w nas budzić nie może. Karą jednak nic tu nie poradzimy, przeciwnie, pies bojaźli-wy jeszcze się do reszty wystraszy. Wtedy najlepiej do wspólnoty mieszkaniowej przyjąć innego, choćby najmniejszego, lecz naprawdę czujnego psa. Wystarczy nieraz kilkanaście dni dobrego przykładu, by rozbudzić w naszym milczku uśpiony instynkt czujności; w ten sposób później, nawet pozbawiony towarzystwa, będzie zupełnie możliwym stróżem. Oczywiście czujność przyuczona zwykle mniej jest pewna od czujności wrodzonej.
Obserwacja psów poucza nas, iż psy ras dużych, szczególnie bojowych, są spokojniejsze, mniej hałaśliwe i nie tak agresywne jak małe pieski. Nie znaczy to wcale, by były mniej czujne i mniej spostrzegawcze. Są tylko mniej pobudliwe, strach u nich nie ma „wielkich oczu" czy raczej „uszu" i nie alarmują otoczenia niepotrzebnie drobnostkami, których nie uważają za godne uwagi. Dlatego też psy starsze i bardziej doświadczone życiowo, jeżeli nie są z natury bojaźliwe, alarmują rzadziej. Po prostu są bardziej krytyczne w ocenie podejrzanych szmerów. Z tych względów do mieszkań miejskich nadają się szczególnie buldogi angielskie lub boksery, a także rottweilery i bullterriery.
Spostrzegawczość budzi się u psów młodych nieraz dopiero po 6-ciu lub 9-ciu miesiącach, a z faktu, że szczenięta nie okazują czujności, nie można jeszcze wysuwać zdecydowanie ujemnych wniosków na przyszłość. W tym wypadku też najlepszym nauczycielem będzie drugi, wypróbowany pies.